Analiza listu do zboru w Laodycei

Analiza listu do zboru w Laodycei

Wstęp do księgi Objawienia

W księdze Objawienia 3;14-22 znajdujemy list do zboru w Laodycei, ale zanim przejdziemy do omawiania tego fragmentu, w ramach wstępu, przyjrzymy się najpierw księdze Objawienia.

Chyba nie ma bardziej pasjonującej i fascynującej księgi w Nowym Testamencie niż właśnie Objawienie świętego Jana. Ostatnia księga Biblii zajmuje się nie tylko objawieniem przyszłych wydarzeń, ale przede wszystkim objawieniem Jezusa Chrystusa jako Króla królów, Pana panów, Sędziego, Baranka Bożego, lwa z pokolenia Judy, który wkrótce przyjdzie.

Księga ta zwana również Apokalipsą jest niezwykłą księgą między innymi ze względu na swój prorocki charakter – jako jedyna z ksiąg Nowego Testamentu. Składa się ona głównie z wizji, które Bóg ukazał swojemu apostołowi Janowi. Jej treść stanowi również podsumowanie Bożego objawienia danego Kościołowi. Wyjątkowość i czasem trudność tej księgi polega na jej symbolicznym znaczeniu. Ch. Rochedieu nazywa Objawienie „Największą świętością Pisma, w którą można wejść jedynie na kolanach, dopiero po przejściu innych świętości”.

Do kogo kierowany jest list

W pierwszym rzędzie księga ta została napisana do siedmiu zborów w Małej Azji: „Jan do siedmiu Zborów, które są w Azji: Łaska wam i pokój od tego, który jest i który był, i który ma przyjść… To, co widzisz, zapisz w księdze i wyślij do siedmiu zborów: do Efezu i do Smyrny, i do Pergamonu, i do Tiatyry, i do Sardes, i do Filadelfi, i do Laodycei” (Obj. 1;4,11)

Natomiast w drugim rzędzie adresatami są wszystkie zbory na całej ziemi: „Ja, Jezus, wysłałem anioła mego, by poświadczył wam to w zborach” (Obj. 22;16) i każdy, kto należy do żywego kościoła Jezusa Chrystusa. Bóg obiecuje szczególnie błogosławieństwo tym, którzy ją czytają: „Błogosławiony ten, który czyta, i ci, którzy słuchają słów proroctwa i zachowują to, co w nim jest napisane” (Obj. 1;3).

Jednym z zadań księgi Objawienia było obudzić Kościoły w Azji Mniejszej i umocnić je w czasie prześladowań. Pod koniec pierwszego stulecia wszystkie zbory przeżywały liczne doświadczenia, spowodowane zarówno przez pogan i ich władze, jak i przez Żydów. Pojawiało się dużo fałszywych nauczycieli, którzy wprowadzali herezje.

Prześladowania i pokusy tych zborów były tylko zapowiedzią tych prześladowań i trudności, które obecnie przeżywa Kościół na całym świecie.

Rozdziały drugi i trzeci zawierają ostatnie poselstwo Pana Jezusa Chrystusa do siedmiu Zborów, stanowią zatem obraz dziejów Kościoła. Jest to opis historii Kościoła od momentu jego powstania (Pięćdziesiątnicy) do momentu jego zabrania (Pochwycenie). Jednak mają również charakter prorocki jaka cała księga.

W listach do zborów Pan Jezus ocenia stan każdego z nich, podkreśla cnoty i zalety, ale nie pomija wad i grzechów.

Miasto Laodycea

Na początek powiemy sobie trochę o mieście Laodycea, by lepiej uchwycić kontekst. Miasto leżało w dolinie Ikosu przy ujściu rzeki Meandra. Położone było w odległości 70 km na południowy wschód od Filadelfii i około 160 km na wschód od Efezu. Zostało zbudowane ok. 250 r. p.Ch. przez syryjskiego króla Antiocha II. Znajdowało się w bezpośrednim sąsiedztwie miast: Kolossy i Hierapolis tworząc chrześcijańskie Tripolis.

Laodycea była dużym i bogatym miastem przemysłowo-handlowym. Szczyciła się swoim bogactwem w największym stopniu. Laodycea leżała na przecięciu trzech szlaków o wielkim znaczeniu kulturalnym i gospodarczym, co powodowało, że należała do najbogatszych miast w starożytności.

W 133 roku p. Ch. dostało się pod panowanie Rzymian. Miasto to posiadało wiele zabytków architektury hellenistycznej, uroczych świątyń i teatrów oraz innych wspaniałych budowli świadczących o wielkości i znaczeniu miasta. Zwrócimy jeszcze uwagę na kilka ważnych szczegółów związanych z historią tego miasta, które będą pomocne w lepszym rozumieniu fragmentu.

W 17 roku po Chr. miasto zostało zamienione w gruzy przez trzęsienie ziemi. Cesarz Tyberiusz zaproponował wtedy swą pomoc i wsparcie, jednak Laodycea była za bogata i zbyt ambitna, aby skorzystać z czyjeś pomocy. Dlatego Pan Jezus mówi do Zboru: „Ponieważ mówisz: bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję” (Obj. 3,17). Mieszkańcy byli tak bogaci, że nie potrzebowali pomocy, ani od ludzi, ani od Boga.

Charakterystyka miasta

Laodycea nie posiadała własnego ujęcia wody źródlanej. Była zmuszona sprowadzać ją, za pomocą wielkiego akweduktu z o 6 km oddalonego miasta Hierapolis. Hierapolis leżało na wysokim wapiennym tarasie, utworzonym przez intensywnie bijące źródło gorącej wody leczniczej. Gorąca, mineralna woda wytryskująca ze źródła spływała po kilkunastu wapiennych kaskadach przez koryto do Laodycei. Jednak po drodze woda zdążyła się tak ochłodzić, że nie była ani zimna, ani gorąca, tylko letnia. Wprawdzie można było korzystać z wody rzeki Likos albo z Meandra, ale dumni obywatele chcieli mieć gorącą wodę, i w rezultacie mieli jedynie wodę letnią.

Głównym źródłem bogactwa Laodycei był przemysł włókienniczy i odzieżowy. Zakłady w Laodycei produkowały co najmniej cztery różne rodzaje ubiorów, eksportowanych na cały ówczesny świat. W słowach „Radzę ci, abyś przyodział szaty…” (Obj.3;18) Pan Jezus nawiązuje do tego tematu.

Laodycea była ośrodkiem kultowym poświęconym czci frygijskiego boga MEN- bóg sztuki lekarskiej. W pomieszczeniach kompleksu świątynnego znajdowało się szeroko słynąca szkoła farmakologiczna, lecząca przede wszystkim schorzenia oczu i uszu. Zajmowała się wyrabianiem maści oleju nardowego i specjalnego proszku, dzięki któremu miasto bogaciło się i zdobywało sławę. Maść na słabe i chore oczy była powszechnie znana w tym środowisku. Chrystus wspomina tą maść: „”(…) oraz maści, by nią namaścić oczy twoje, abyś przejrzał” (Obj. 3;18b), ale wspomina również delikatnie o uszach: „Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli kot usłyszy głos mój…”. (Obj. 3;20)

Charakterystyka zboru

Teraz przejdziemy już do ogólnej charakterystyki zboru w Laodycei. Był to jeden z trzech współpracujących ze sobą Zborów: Kolossy, Laodycea i Hierapolis. („Wystawiam mu bowiem świadectwo, że ponosi wielki trud za was i za tych, którzy są w Laodycei i w Hierapolis” Kolosan 4;13). Nie wiemy kto był jego założycielem, ale pracowali w nim współpracownicy Pawła: Epafras, Tychik, Archipp i inni. Był to jeden z wielu Zborów domowych, jego siedziba była w domu Nymfasa („Pozdrówcie braci w Laodycei i Nymfasa, i zbór, który jest w jego domu” Kolosan 4;15).

W języku greckim ‘Laodycea’ składa się z dwóch słów: Laos czyli laik i dicea, co można przetłumaczyć jako zwyczaje lub opinie zwykłych ludzi. Widzimy, że kościół ten upadł. Zaczął podzielać opinie i przyjmować zwyczaje ludzi.

Był to Zbór noszący całkowicie charakter swojego miasta. Szczycił się bogactwem i wielkością, sławą i przepychem. Zbór laodycejski był przesadnie ambitny i samowystarczalny, był Zborem odstępczym, ale nie wiedział o tym i nie chciał wiedzieć. Chrystus określa go „letnim”, bo trudno go było zaliczyć do świata, a jeszcze trudniej do Kościoła. Był jedynie zadowolony ze swoich sukcesów i wyników. Był tak zajęty i napełniony sobą, swoim bogactwem i domniemaną pobożnością, że zabrakło w nim miejsca dla Pana Jezusa, który niepostrzeżenie opuścił ten Zbór i stanął na zewnątrz, za drzwiami.

Podział listu na części

W liście Pana Jezusa Chrystusa do Zboru w Laodycei można wyodrębnić cztery części:

  1. Osoba Pana Jezusa Chrystusa (w.14)
  2. Zarzuty (w. 15-17)
  3. Rady (w. 18-19)
  4. Obietnica (w. 20-21)

Omówimy teraz bardziej szczegółowo ten List według wyżej wymienionych punktów.

1 . Osoba Pana Jezusa Chrystusa

w. 14: „A do anioła zboru w Laodycei napisz: To mówi Ten, który jest Amen, świadek wierny i prawdziwy, początek stworzenia Bożego”. Słowo „Amen” jest jednym z wielu tytułów Pana Jezusa. Wskazuje to, na to, że Chrystus jest spełnieniem wszystkich Bożych obietnic. On jest ich punktem centralnym.

Jednak mogło to podkreślać, jeszcze coś innego. Otóż jak wiemy Laodycea była ośrodkiem czci boga MEN. Chrystus chce więc powiedzieć: Ja jestem prawdziwym Bogiem. Zastosowana jest tu pewna gra słów: „AMEN” – „A-MEN”. W języku greckim ALFA, pierwsza litera alfabetu, jest przeczeniem odpowiadającym polskiemu „Nie”.

Słowo „Amen” używano również na potwierdzenie prawdziwości Bożych Słów. Po hebrajsku oznaczało być niezawodnym wiernym i prawdziwym.

Kolejny tytuł Jezusa to „początek stworzenia Bożego”. Język grecki używa terminu ARCHE na określenie „początku”, co oznacza raczej źródło i pierwiastek niż początek. Chrystus jest zatem źródłem i przyczyną wszystkiego. Wszystko przez Niego powstało i do Niego wszystko należy. Było to dosyć istotne stwierdzenie, biorąc pod uwagę, że Zbór w Laodycei był zarażony gnostycyzmem i pogańską filozofią.

2. Zarzuty pod adresem Zboru

Pierwszy zarzut dotyczył letniego stanu Zboru: „Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny, albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich” (w.15-16)

Jak już wspominaliśmy wcześniej Laodycea sprowadzała wodę z Hierapolis, jednak zanim dotarła na miejsce była letnia. Chociaż miała wartości lecznicze, była niezdatna do picia. Woda lecznicza nie jest smaczna, ale można wypić ją w stanie zimnym lub gorącym, natomiast w stanie letnim powoduje jedynie odruchy wymiotne.

Poprzez to porównanie Pan Jezus pokazuje Zborowi, że jest w najgorszym stanie. Członkowie Zboru nie byli bezbożnikami, ale też nie byli prawdziwymi chrześcijanami. Są rozdwojeni. W rezultacie Bóg mówi, że wypluje ich ze swoich ust.

„Letnie” chrześcijaństwo budzi odrazę w Panu. To zagrożenie dla współczesnych Kościołów, a jednocześnie ostrzeżenie. Takie chrześcijaństwo nie przetrwa próby czasu ostatecznego. Chrześcijanin staje się letni, kiedy oddala się od swojego Boga. Nie możemy pozwolić na letniość w naszym życiu. Bóg się tym brzydzi! On chce byśmy mieli gorące serca.

Drugi zarzut dotyczył zarozumiałości i samozadowolenia Zboru: „Ponieważ mówisz: bogaty jestem i wzbogaciłem się i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły” (w.17).

Obywatele miasta szczycili się swoimi bogactwami, rzemiosłem włókienniczym i wyrobem szat, a także produkcją lekarstw. Członkowie Zboru również chełpili się swoimi duchowymi „bogactwami”, swoimi sukcesami i wysiłkami, co powodowało, że czuli się samowystarczalni. Jednak największym jego nieszczęściem było to, że nie znał swego własnego stanu. Uważał się za bogacza, a był nędzarzem, myślał, że się wzbogacił, a był ślepy i goły.

Pan Jezus chce nam pokazać nasz własny stan. On pragnie, abyśmy wejrzeli w głąb nas. My możemy dużo o sobie myśleć, chlubić się naszymi sukcesami, bo nagle możemy stracić Pana z oczu, tak jak miało to miejsce w tym zborze. Powinniśmy badać nasze serca każdego dnia.

3. Rady Pana Jezusa Chrystusa

Radzę ci, abyś nabył u mnie złota w ogniu wypróbowanego, abyś się wzbogacił i abyś przyodział szaty białe, aby nie wystąpiła na jaw haniebna nagość twoja, oraz maści, by nią namaścić oczy twoje, abyś przejrzał. Wszystkich, których miłuję, karcę i smagam; bądź tedy gorliwy i opamiętaj się” (Obj. 3;18-19)

Pan Jezus zawsze wskazuje drogę do wyjścia z każdej sytuacji. On nie tylko gani za zachowanie, ale pokazuje co można zrobić, aby stanąć na nogi.

„Radzę ci- to promyk nadziei w ciemnościach błądzenia, Radzę ci, to otwarcie drogi powrotu do domu, Radzę ci, to wyciągnięta prawica Zbawiciela do zgubionego grzesznika”1

Pierwsza Rada

„Radzę ci, abyś nabył u mnie złota w ogniu wypróbowanego, abyś się wzbogacił”. To całe bogactwo, którym szczycił się Zbór, zniszczy mól i rdza. Bóg chce dać bogactwo duchowe, które trwa wiecznie, ale jest ono w ogniu wypróbowane. Tym ogniem jest Golgota. Trzeba wracać każdego dnia do Golgoty, tylko tam można kupić pełnowartościowe czyste złoto. Niosąc krzyż Chrystusa możemy otrzymać pełną wartość. Doświadczone w ogniu złoto to nasza wiara. „Weselcie się z tego, mimo, że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami, ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus” – 1 Piotra 1,7. Poprzez różne doświadczenia nasza wiara staje się cenniejsza niż znikome złoto. Bardzo często jest tak, że najwięcej wzrastamy, kiedy przechodzimy przez te najtrudniejsze chwile.

Druga Rada

„Radzę ci, abyś przyodział szaty białe”. Laodycea słynęła z hodowli czarnych owiec

i produkcji czarnych szat. To były szaty żałobne, strój pogrzebowy. Mieli wprawdzie drogie szaty, ale w nich nie dostaną się na Wesele Baranka. Białe szaty są udziałem pokutujących grzeszników. Bóg ofiaruje nam szatę sprawiedliwości. Ta biała szata jest zarazem szatą weselną i szatą ślubną Jego zboru. Zinzendorf powiedział: „Sprawiedliwość i krew Chrystusa jest moim klejnotem i galową szatą przed Bożym obliczem, gdy kiedyś wejdę do nieba”

Chrystus chce dać nam nową czystą szatę. A jeśli nawet ją zabrudzimy to wiemy, że „Krew Jezusa Chrystusa, syna Bożego oczyszcza nas od wszelkiego grzechu”. (1 Jana 1;7). Zwycięscy chrześcijanie to ci, którzy „wyprali szaty swoje, i wybielili je we Krwi Baranka” (Obj. 7,17).

Trzecia Rada

„Radzę ci, abyś nabył u mnie maści, by nią namaścić oczy swoje, abyś przejrzał”. Laodycea wprawdzie słynęła z produkcji maści na chore oczy, ale nie pomogło to na duchową ślepotę Zboru. „Aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego, i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie jego” – Efezjan 1;17,18. Duch Boży daje namaszczenie i otwiera nam oczy, abyśmy zobaczyli kim jest Bóg i kim my jesteśmy i co jest naszym prawdziwym bogactwem. Bóg daje oczy, które nie patrzą na to, co widzialne, ale na to co niewidzialne. Dzisiaj potrzebni są chrześcijanie, którzy patrzą na świat oczami, które daje Duch Boży. „Widzenie stanowi podstawę tego, co już uzyskaliśmy i daje pewność, że znowu ujrzymy”2

Czwarta Rada

„Wszystkich, których miłuję, karcę i smagam”. Bóg wychowuje Swoje dzieci jako dobry Ojciec, ponieważ je kocha. Czyni to z miłości. Surowość Boga jest wyrazem Jego ojcowskiej miłości. Bóg chce nas wychowywać i kształtować nasz charakter, abyśmy byli coraz bardziej do Niego podobni.

Piąta Rada

„Bądź gorliwy i upamiętaj się”. Chrześcijanie w Laodycei muszą pokonać dystans, który dzieli ich od Pana, aby od nowa zbliżyć się do Niego. Bez gorliwości nie ma upamiętania. Aby to przyniosło rezultaty musi być pokuta i gorliwe pragnienie rozpoczęcie nowego życia. Muszą odwrócić się od złego postępowania i zwrócić się do Chrystusa.

4. Obietnica Pana Jezusa

„Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną”

Ten bardzo ważny werset zawiera wiele cennych myśli. Często jest używany przy okazji różnych ewangelizacji, jednak, pamiętajmy, że jest on skierowany do Zboru w Laodycei. Mówi, o tym, że Pan Jezus zamiast być w centrum życia zboru, znalazł się niepostrzeżenie na zewnątrz. Jednak Bóg nie odszedł, nie zostawił zupełnie ich, ale stoi u drzwi i puka, jednak tylko pojedyncze osoby usłyszą Jego głos. Bogu zależy na społeczności z człowiekiem. On staje przed drzwiami naszego serca. On nie wpycha się na siłę. Nie możemy dopuścić do tego, by zbór był bez Chrystusa, albo opuścił On nasze życie.

„Jedyną rzeczą, której nasz Pan szuka u swoich sług, bardziej niż czegokolwiek innego, jest społeczność przy Jego stole. Ten stół jest miejscem duchowej bliskości i nakrywany jest codziennie. Udział w uczcie oznacza ustawiczne przychodzenie do Niego po pokarm, siłę, mądrość i społeczność”. 3

Ostatnia obietnica

„Zwycięscy pozwolę zasiąść ze mną na tronie moim, jak i ja zwyciężyłem i zasiadłem wraz z Ojcem na tronie jego”

Jest to zdumiewająca obietnica. Pan zaprasza tych, którzy wrócą do społeczności z Nim, do udziału w czymś wielkim i wspaniałym. To obietnica, dla tych, którzy przezwyciężyli samych siebie, uśmiercili siebie i wzięli na siebie krzyż i poszli całkowicie za Chrystusem. Ci będą z Nim w wieczności, będą mieli udział w Jego panowaniu nad światem. Zasiądziemy na tronie obok naszego Pana Jezusa Chrystusa. W historii wielu ludzi walczyło o tron i jego utrzymanie. Jednak my mamy niezawodną obietnicę od Chrystusa, który powiedział, że posadzi swoich naśladowców na swoim tronie.

Podsumowanie

Podsumowując możemy powiedzieć, że List do Laodycei jest bardzo aktualny w stosunku do dzisiejszych czasów. Zawiera dosyć poważne zarzuty, jak i ostrzeżenia.

W jednym kościele żyją obok siebie Boże dzieci, ale i dzieci świata. Coraz więcej świata wkrada się do zborów, przez co jest coraz mniej Chrystusa. To powoduje, że chrześcijanie robią się coraz bardziej obojętni na grzech i na wiele rzeczy przymykają oko. Zaczynają tolerować grzech, który zaczyna nad nimi panować. Po jakimś czasie nawet nie zauważają, że Chrystus jest poza drzwiami ich kościoła. Często są też tego nieświadomi. Zacierają się granice między tym, co święte i nieświęte. Można powiedzieć, że Bóg zwraca się za pomocą tego listu do dzisiejszych kościołów. To co było głęboką, wewnętrzną treścią w biblijnym chrześcijaństwie, pozostało pustą, zewnętrzną formą w odstępczym chrześcijaństwie. W wielu zborach liczy się bardziej forma niż treść, tradycja niż Słowo Boże. W 1 Liście do Tymoteusza 4,1-2 apostoł Paweł zapowiada takie czasy: „A Duch wyraźnie mówi, że w późniejszych czasach odstąpią niektórzy od wiary i przystaną do duchów zwodniczych i będą słuchać nauk szatańskich, uwiedzeni obłudą kłamców, naznaczonych w sumieniu piętnem występku”. Takich Bóg wypluje ze swoich ust. Jeżeli ktoś prawdziwie kocha Pana Jezusa i jest Jego uczniem, jego pragnieniem jest podobać się Bogu za wszelką cenę i żyć w pełnym posłuszeństwie Bogu i Jego Słowom. Dziecko Boże chce, aby Bóg- jego Ojciec był z Niego dumny. Nie możemy pozwolić na to, by Bóg patrzył na nas z obrzydzeniem. Weźmy sobie do serca napomnienia i rady z tego listu. Dbajmy o to, abyśmy byli naprawdę gorący dla Boga, pełni zapału do pracy dla Niego. „Bóg szuka mężczyzn i kobiet, którzy stworzą duchową przestrzeń dla Jego ludu. Jezus powiedział, że Kościół jest powołany do bycia w świecie, ale nie ze świata”4.

Pamiętajmy też o zborach w których jesteśmy, aby były przepełnione Bożą obecnością. Na koniec zadajmy sobie pytanie: Gdyby Bóg miałby napisać list do zboru, w którym jesteśmy, co by napisał? Jakie by miał zarzuty, jakie rady, a co by było zaletą? A co Bóg musiałby napisać do mnie osobiście?

„Chwała powinna przepełniać nasze serca, kiedy czytamy słowa tego proroctwa i wspominamy łaskę, która uratowała nas od wszystkiego, co ma przyjść na ten wiek. Innym błogosławieństwem jest zapewnienie o ostatecznym zwycięstwie i chwale”. – Arno C. Gaebelein.

Bibliografia:

  1. Aebi Ernst Krótkie wprowadzenie do Ksiąg Nowego Testamentu, s. 170-178
  2. Grunzweig Fritz Objawienie św. Jana
  3. Keener Craig Komentarz historyczno-kulturowy do Nowego Testamentu , s. 599-600
  4. MacDonald William Komentarz biblijny do Nowego Testamentu , s. 1019-1022 ; 1029-1030
  5. Mears Henrietta To wszystko o czym mówi Biblia, s. 667-678
  6. Mulinde John Oddzieleni dla Boga
  7. Nee Watchman Prawowierność Kościoła
  8. Turkanik Henryk Księga Objawienia
  9. Turkanik Henryk Powtórne przyjście Chrystusa

Przypisy:

  1. Turkanik Henryk Księga Objawienia, s.121
  2. Nee Watchman Prawowierność Kościoła , s. 87
  3. Wilkerson Dawid w Chcemy więcej Jezusa
  4. Mulinde John Oddzieleni dla Boga, s. 25

Opracowała: Marlena Dąbrowska

© 2013-2019 Daniel Dąbrowski